Patrzę oknem w dal, na miasto
owinięte mrokiem,
gdzie kolejno się zapala
rój wesołych okien.
Sklepy stroją swe wystawy
w kolory, w neony.
W halach fabryk błyszczą okna
rzędem rozjarzonym.
Przy balkonie, za firanką,
telewizor świeci,
wkrótce już się „dobranocka”
uśmiechnie do dzieci.
Dobry wieczór! Piętro czwarte,
siódme, osiemnaste
pozdrowienia mrugające
krzyżują nad miastem.
Potem noc na dachach siądzie,
uciszy się wrzawa,
milion okien powiekami
zasłoni Warszawa.
Wiatr, w gałęzie zaplątany,
wspomni dawne dzieje,
westchnie, trochę się zasmuci,
zatańczy, zaśmieje...
Bo on właśnie, wiatr warszawski,
lat temu trzydzieści
martwej, pustej swej stolicy
przyniósł dobre wieści.
Rozszarpaną biegł ulicą,
echa w gruzach budził,
nie znajdował ścian i okien,
lecz wiódł dzielnych ludzi
i niósł prawdę jak baśń piękną,
choć nie była baśnią:
że odżyją rzędy domów, okna się rozjaśnią.
Znów zakwitła nam Warszawa,
ta odbudowana,
mrok światłami zwalczająca,
słoneczna od rana.
Do mnie także w okno rankiem
słońce wbiega żwawo.
Witam z okna swoje miasto:
dzień dobry, Warszawo!
/Hanna Łochocka/
Świerszczyk - Tygodnik dla młodszych dzieci
3 (1518) 19.I.1975 r.
cena: 1,5 zł