Weszła do sklepu pani z różą,
niedbale spogląda dokoła,
wskazuje buty rączką niedużą
i loki odgarnia z czoła.
Ekspedientka z ekspedientką
dobić targu chcą z klientką.
Już fruwają buty w górze:
na plastyku,
świńskiej skórze,
z nosem ściętym,
z nosem płaskim,
te bez pięty,
tamte z paskiem.
Żółte,
srebrne,
z wzorem białym
i czółenka,
i sandały.
Pani tkwi nad butów stosem
i nic, tylko kręci nosem.
- To nie to! I nie to!
Całkiem mi o inne szło.
- Jakie inne, proszę pani?
Niech nas pani tu nie gani!
Duży wybór, z pierwszej ręki
zawołały dwie panienki.
Pani wzięła wachlarz drogi,
chłodzi loki
ruchem ręki,
po czym mówi:
- Safian ma być zawżdy miękki,
obcas słuszny i chędogi,
szyk przemyślny
aby mnie nie równać z nikim.
Po dwa guzy na przegubie
z cnych agatów w srebrze kutym.
Takie mają być trzewiki!
Tylko takie dla się kupię.
- Takich nie ma nawet w planach,
są ze skaju po kolana.
- Niechże panny mnie nie nużą
przed wystawą i podróżą –
rzekła piękna pani z różą.
I dodała:
- Moje miejsce jednak nie tu.
I wróciła do muzeum,
do portretu.
/Anna Przemyska/
Świerszczyk - Tygodnik dla młodszych dzieci
8 (1523) 23.II.1975 r.
cena: 1,5 zł